Moja najnowsza recenzja z mojego bloga, http://extreme-games.blog.onet.pl
Gears of War
Gra jeszcze nie taka stara. Na Xboxach 360 wywołała wielki, pozytywny szum. Początkowo producent, Epic Games nie chciał wrzucić gry na PC, ale po pewnym czasie... Tak musiało się stać. Grę przeniesiono na komputery a przeniosło je polskie studio People Can Fly (ci od Painkillera). Jak wyszło?
Marcus i przyjaciele
Świat pogrążony jest w wojnie. Z podziemi wypełźli obcy, tak zwana Szarańcza. Za pomocą swoich tuneli mogą pojawić się prawie wszędzie, w każdym momencie, próbują rozwalić siły ludzkości. Głównego bohatera poznajemy po chwili w więzieniu, jest nim Marcus Fenix, były żołnierz Koalicji (ci dobrzy). Ratuje go stąd jego przyjaciel, Dominic. Tutaj też poznajemy podstawy sterowania aby po chwili poznać nasz cel. Wraz z naszym oddziałem (w skład którego wchodzi Marcus, Domi i dwóch innych kolesi) musimy znaleźć oddział Alfa. Grupa ta jest tak ważna gdyż jest w posiadaniu pewnego ważnego urządzenia, rezonatora który ma odkryć wszystkie tunele Szarańczy, dzięki czemu będzie można im podesłać bomby.
To na co narzekają gracze to luki w fabule. Np. czemu Marcus siedział w więzieniu? Niby odpowiedź znajdziemy w instrukcji do gry gdzie napisane jest że bohater złamał rozkazy aby ratować swojego ojca. Trafił więc za kratki a ojca nie udało się uratować. Ale luk trochę jest a wyjaśniać je powinna gra a nie instrukcja.
Boom!
Jak zapewne wiece, główną atrakcją gry są strzelaniny. I tu przyznam się do błędu. W jednej z poprzednich recenzji, napisałem że Dark Sector jest dynamiczniejszy niż CoD 4. Owszem, tamta gra jest szybka, nawet bardzo. Ale królem dynamiki jest GoW. Na ekranie ciągle się dzieje i to bez pomocy spadających helikopterów i wybuchających bomb atomowych. Tutaj nie ma czasu na zagapienie się, choćby najmniejszy błąd.
Marcus jest człowiekiem, nie kosmitą i gdy tylko przyjmie kilka kul na klatę, ginie. Zginąć nawet łatwo na łatwym poziomie trudności bo przeciwnicy bardzo celnie strzelają. Dlatego gra wymaga na nas korzystanie z osłon. Tych pełno jest wszędzie, aby się za taką skryć wystarczy nacisnąć spację. Jeżeli jakaś jest blisko nas możemy łatwo do niej doskoczyć a jeżeli nie to przeskakujemy przez aktualną i biegniemy do następnej. Jednak ciągłym kryciem się, Szarańczy nie pokonamy. Gdy tylko się da, wychylamy się i oddajemy kilka celnych strzałów w przeciwników. Dobrze jest często przeładowywać bo jeśli w odpowiednim momencie przyciśniemy drugi raz klawisz przeładowania, zrobimy to szybciej i zyskamy bonus do obrażeń. Znaczy będą większe.
Gry nie dałoby się przejść bez kompanów. AI ogólnie jest prawie doskonałe, koledzy z oddziału rzucają granaty, zmieniają pozycje, celnie strzelają i kryją się za osłonami. Niestety zdarzają im się denerwujące potknięcia które wpłynęły na ocenę gry. Otóż zdarza im się że biegną samotnie na Szarańczę i próbują wszystkich rozszarpać za pomocą pił podczepionych pod jedną z broni (o nich za chwilę). Owszem, jest to skuteczne ale tylko wtedy gdy blisko nas jest tylko jeden przeciwnik, a inni w nas specjalnie nie strzelają. Zdarza się też że kompan nie chce za nami iść, trzeba mu wydawać rozkaz przegrupowania dopóki nie będzie automatycznie i ciągle chciał biec za nami. Co do rozkazów to są trzy – atak, przegrupowanie i wstrzymaj ogień. Ale bez używania ich też da się grę przejść.
Gears Of War jest dość krwawy jak widać choćby na screenie. Brutalność da się wyłączyć ale wtedy gra się nieco gorzej. Piłą przetniemy przeciwnika na pół. Da się doczepić mu granat i odepchnąć aby po chwili rozerwał się na kurkałki. Przy strzelaninach ciągle widać krew, jednak ta już po sekundzie znika więc nie ma tu mowy o wiadrach posoki.
Przeciwnicy są różni. Zwykłe trutnie Szarańczy nie są hiper mocne ale nieźle strzelają. Ścierwojady to małe potworki które są denerwujące głównie przez swoją ilość, jak wybiegają to zawsze stadami. Na szczęście wystarczą trzy strzały z karabinu na rozwalenie tego. Istnieje także ich wybuchająca odmiana. Inna odmiana Locust (po angielsku szarańcza) to strażnicy wyposażeni w nowoczesne łuki. Fajni są tzw. bumerzy, są wielcy, bardzo wytrzymali i strzelają z granatnika. Jest też znany chyba wszystkim Brumak, wielki stwór z ogromnymi karabinami na łapach.
Wszystko to da się rozwalić za pomocą kilku różnych broni. Nie jest ich wiele ale znaczącą się od siebie różnią więc Epic Games stworzył ciekawy arsenał. Karabin Lancer ma podpiętą piłę, celnie się nim strzela i jest szybki, to podstawowa broń Koalicji. Z ciał Locust zabieramy inny karabin, strzela krótkimi seriami po trzy pociski. Ma większy odrzut ale i większe obrażenia. Snajperką zabijamy jednym strzałem ale po każdym strzale trzeba przeładowywać, co też trochę trwa. Granatnik (broń bumerów) mieści mało pocisków ale jak walnie to naprawdę porządnie. Na koniec pozostaje Łuk Torque, daleko strzela a strzała wybucha. Jest prawie niezbędny wraz ze snajperką do pokonania ostatniego bosa! Są oczywiście jeszcze pistolety i bardzo ciekawie zaprojektowane granaty.
Podsumowanie
Gears of War ma swój klimat. Żołnierze rzucają czasami mocnymi tekstami, dużo wrzeszczą. Nie brakuje to wojennych textów. Doskonale wszystko dopełnia muzyka. Nie jest to co prawda szczyt możliwości, ale to co gra w słuchawkach do gry pasuje idealnie. I bardzo mi się spodobało.
Gra choć na PC wydana niecałe dwa lata temu, w ogóle się nie postarzała. Grafika jest świetna, doskonale wyglądają postacie i ich animacje. Mapy wyglądają bezbłędnie, zastrzeżenia można mieć jedynie do nieco ubogich wybuchów. I nieco plastikowej krwi.
Kilka słów o wydaniu. Grę zakupiłem w Platynowej Kolekcji. W środku znalazłem oczywiście płytkę z grą, CD z patchem oraz duży plakat. Jest też gruby poradnik, jednak został on (przynajmniej w moim wypadku) beznadziejnie posklejany. Wystarczy dotknąć strony aby ta wypadła. Dużo lepiej prezentuje się dużo cieńsza instrukcja. Kredowy papier, nic nie wypada. Wszystko w obu przypadkach jest kolorowe.
Gears Of War to gra wielka. Główna atrakcja, strzelaniny, prezentuje się doskonale. Gra jest niezwykle dynamiczna, dość wymagająca na pierwszym poziomie trudności (normalnym, brak łatwego), bardzo łatwo zginąć. Kompani dobrze pracują choć zdarzają im się drobne potknięcia, da się pomimo tego grać z uśmiechem na ustach. Grę da się przejść we dwóch, dzięki trybowi kooperacji. Minusem na pewno jest wymagane połączenie z internetem, a dokładniej to konta online na Games for Windows Live. Zabrakło mi także jakiegoś poruszającego zakończenia, które pewnie znajdziemy w drugiej części gry (już dostępnej na konsolach, na PC na razie nie ma i nie szykuje się na to że będzie). Pomimo tego warto. Warto Gears of War kupić i przejść, to naprawdę arcysolidna gra.
+ bardzo dynamiczna
+ grafika
+ dźwięk
+ wymagająca
+ wciąga
- trzeba mieć konto na GfW Live żeby zapisać grę
- czasami kłopoty z kompanami
OCENA: 8+/10
Co myślicie??