151

Odp: Moja/e recenzja/e

Długa i nie czytałem, ale trochę minusy mnie zdziwiły. Sprzedaż jeszcze mogę zaakceptować(ale jaki to minus gry?), ale brak kontynuacji to nie minus moim skromnym zdaniem. Oceniasz grę, a nie jej sprzedaż czy brak kontynuacji.
Poza tym często używasz emotikonek, których w recenzjach niestety nie trawię. Oprócz tych zarzutów wszystko jest w należytym porządku. Przeczytałem niektóre akapity i nie stwierdziłem błędów. Recka na 5- smile Oczywiście w skali szkolnej.

PS Czekam na oceny recenzji FM 2009, którą znajdziecie na moim blogu. smile

http://img193.imageshack.us/img193/5057/clickanimation.gifhttp://img215.imageshack.us/img215/4456/thementalistbygaross.gif

152

Odp: Moja/e recenzja/e

1) Tak. Mała sprzedaż = piractwo = mało osób na multi = projekt nie jest rozwijany = nie ma przychodów.
2) Z pkt. 1 można wywnioskować drugi minus. Dałem to do wad, ponieważ tak wielka gra potrzebuje sequela!
3) Emotikony wyświetlają się jedynie na forum. Na gram.pl nic się nie wyświetla, a to tam głównie zamieszczam recenzje wink).

http://ja.gram.pl/Lord-Tyrranoos <-- zapraszam! Recenzje, zapowiedzi, gameplay'e i newsy!

153

Odp: Moja/e recenzja/e

Ah... Polanie 2. Gra przy której siedziałem godzinami. Recke ocenie kiedy przeczytam całą.

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg

154

Odp: Moja/e recenzja/e

Ja dalej sądzę, że mała liczba sprzedanych egzemplarzy to nie jest wada GRY. Wadą gry może być głupia fabuła, słaba grafika albo nędzne animacje. A to czy się dobrze sprzedaje to zupełnie inna bajka. Takie jest moje zdanie.

http://img193.imageshack.us/img193/5057/clickanimation.gifhttp://img215.imageshack.us/img215/4456/thementalistbygaross.gif

155

Odp: Moja/e recenzja/e

Moje jest inne. To jest wada choćby z punktu widzenia producenta/dystrybutora gry. A to, że oryginalny egzemplarz kupiło 6 tysięcy osób, powiedzmy że jeszcze z 20 tysięcy ma z Cybermychy, reszta ma piraty... To jest wada.

http://ja.gram.pl/Lord-Tyrranoos <-- zapraszam! Recenzje, zapowiedzi, gameplay'e i newsy!

156

Odp: Moja/e recenzja/e

Dales najdziwniejsze minusy jakie widzialem.Krytykujesz gre czy jej sprzedaz i powstanie sequela?Jak  gra sie nie sprzedala to czemu dajesz jej minusa ze nie powstal sequel skoro nie ma kasy zeby go zrobic mad !
I za minusa winisz gre ze sie slabo sprzedala i ze  byla (chyba) mocno piracona.To nie wina gry.W RECENZJI OCENIA SIE GRE.LUDZIE!!!

http://img.userbars.pl/150/29847.gif
http://img.userbars.pl/21/4017.png http://img.userbars.pl/22/4270.jpg

157

Odp: Moja/e recenzja/e

No więc wadą Assassin's Creed oprócz liniowości jest fakt, że jest piracona? No sora, ale ja tak tego nie odbieram. Gdy oceniam grę to nie patrzę na wyniki sprzedaży, ale na jej technikalia i osobisty odbiór. Nie liczy się czy grało w nią milion czy tysiąc osób. Liczy się gra i to jaka jest.

Szanuję Twoje zdania, mimo że moje jest inne. smile Skończmy już o tym rozmawiać, bo jeszcze warna dostaniemy(mimo wszystko uważam, że rozmowa jest na wysokim poziomie:P).

@EDIT
Muszę jednak przyznać, że bloga(Gramsajta) masz zajebist***. smile Aż mam ochotę parę rzeczy zapożyczyć. Tylko że to będzie plagiat. hmm

Ostatnio edytowany przez Gaross (2009-06-13 19:50:46)

http://img193.imageshack.us/img193/5057/clickanimation.gifhttp://img215.imageshack.us/img215/4456/thementalistbygaross.gif

158

Odp: Moja/e recenzja/e

Minus do kontynuacji jest dlatego, ponieważ Polanie 3 byli już w zaawansowanym stadium produkcji, a w pewnym momencie po prostu odtrącono ten projekt na rzecz bodajże Two Worlds 2.
Assassin's Creed sprzedał się w milionowym nakładzie. Ludzie złoci, nie chodzi o piracenie. To można wydedukować, widząc ilość sprzedanych egzemplarzy i porównując to z ilością ludzi, którzy tę grę wychwalają. Dla producenta to jest największa wada, dla mnie też jest to wada. Bo to najlepszy polski RTS i ktoś go tu wyraźnie skrzywdził (czyt. my, gracze). Nie ma przychodów, a mimo to sequel powstawał. Nie ma ludzi grających w trybie multiplayer, więc polska scena Polan 2 praktycznie nie istnieje. Projekt nie był rozwijany, widziałem tylko kilka mapek stworzonych przez Niemców... To wszystko zwiazane jest ze sprzedażą. Jeżeli tego nie dostrzegacie, to niestety nie jestem odpowiednią osobą, żeby Was o tym uświadamiać.
Mój osobisty odbiór jest taki, a nie inny. Wasz może być inny. Możecie inaczej podchodzić do recenzji. Ja oceniam całość, nie tylko grafikę etc. etc.

http://ja.gram.pl/Lord-Tyrranoos <-- zapraszam! Recenzje, zapowiedzi, gameplay'e i newsy!

159

Odp: Moja/e recenzja/e

Minus do kontynuacji jest dlatego, ponieważ Polanie 3 byli już w zaawansowanym stadium produkcji, a w pewnym momencie po prostu odtrącono ten projekt na rzecz bodajże Two Worlds 2.


Ale dlaczego uważasz to za minus drugiej części?!

Assassin's Creed sprzedał się wyśmienicie, ale był jedną z najchętniej piraconych gier, jeśli nie wiesz. Minus ten można rozłożyć na coś bardziej rzeczowego np. ''brak przeciwników w multi'' i ''małe zainteresowanie grą ze strony graczy''. Jak dla mnie to brzmi lepiej i jest lepsze, bo dotyczy gry, a nie tego ile osób ją kupiło.

http://img193.imageshack.us/img193/5057/clickanimation.gifhttp://img215.imageshack.us/img215/4456/thementalistbygaross.gif

160

Odp: Moja/e recenzja/e

Po przejściu Kampanii RTS i Mini-Kampanii RPG jest zapotrzebowanie na kontynuację. A jako że prace trwały, oczekiwania były dość spore.
Ja posługuję się ogólnikowymi wyznacznikami w zestawieniu plus-minus. Jednym może się to nie podobać, ale większość nie narzeka.

http://ja.gram.pl/Lord-Tyrranoos <-- zapraszam! Recenzje, zapowiedzi, gameplay'e i newsy!

161

Odp: Moja/e recenzja/e

Małą sprzedasz można tłumaczyć nie tylko piractwem, ale też słabą promocją gry. Wystarczy spojrzeć na Wiedźmina - mocna kampania reklamowa = bardzo dobra sprzedasz.

A wadę 'gdzie Polanie 3!?' odbieram w sposób - 'gra tak dobra, że aż prosi się o kontynuacje' czyli to taki  hm specyficzny rodzaj wady, który należy traktować z przymrożeniem oka wink
Wady gry wymienione przez LordTyrranoos są drobnostką przy jej zaletach wink.

Trochę się zabawiłem w 'co autor miał na myśli' tongue

(Info dla ciekawych: gra była oceniona w Clicku na 5+, a jedyną jej wadą były wysokie wymagania sprzętowe, więc również wada dyskusyjna)

A co do Twojej recenzji 'Prey' - ja miałem 11 godzin, i jak się okazało później był to dopiero środek gry, no ale ja dziwny jestem tongue.

Obie recenzje oceniam na 9, i czekam na kolejne.
Pozdrawiam.

http://img5.imageshack.us/img5/8601/ubd5683.png http://img94.imageshack.us/img94/2751/77037377.png

162

Odp: Moja/e recenzja/e

Zachęcam do przeczytania oraz ocenienia mojej recenzji inFamous zamieszczonej na stronie głównej.

Ostatnio edytowany przez Karol633 (2009-06-14 15:44:33)

163

Odp: Moja/e recenzja/e

Bardzo fajna recenzja . Masz talent smile

Niedługo wrzuce recenzje klasyka czyli Far Cry

Ostatnio edytowany przez piotr961103 (2009-06-16 17:42:47)

164

Odp: Moja/e recenzja/e

Painkiller Overdose - recenzja gry...

          Sukces „Painkillera” (ocenionego mym piórem na mocną ósemkę) udowodnił, że „Polak potrafi”. Bardzo przyzwoita grafika, fizyczny silnik Havok 2.0, który spełniał swoją funkcję w nietuzinkowy sposób oraz wszechogarniająca masakra sprawiły, że „Zabójca bólu” stał się najbardziej rozpoznawalną polską produkcją. Tylko co z tego, skoro Czesi z Mindware Studios prawie całkowicie zmarnowali potencjał i wszelkie możliwości, by jeszcze bardziej dopracować i spopularyzować „Painkillera”? Overdose, który z początku był jedynie modem, w moim mniemaniu zniszczył i zrównał z ziemią oryginał, oczywiście w negatywny sposób. Może to krzywdzące stwierdzenie, ale tak się niestety stało...

Anielsko-diabelski bękart – czyli o fabule...

          Bez owijania w bawełnę. Tym z Was, którym fabuła oryginalnego Painkillera nie przypadła do gustu, historia zawarta w Overdosie pozbawi złudzeń. Kpina, a zarazem dość bujna wyobraźnia autorów. Wcielamy się bowiem w postać Beliala, syna anioła i diablicy, który ze względu na swoje pochodzenie i moce, został okaleczony i zamknięty w lochach na wieki. Władca Portali stracił swe skrzydła (oO) w walce z Cerberusem, którego po podpisaniu paktu Niebo-Piekło, wysłał Sammael. Tak, to ten sam „anioł”, który zlecił Danielowi Garnerowi eksterminację dusz w Czyśćcu w pierwszym Painkillerze. Po likwidacji Lucyfera, siły krępujące wolność Beliala zanikły, dzięki czemu nasz bohater uciekł z miejsca, gdzie przetrzymywano go przez tysiące lat. Od tego momentu, jego jedynym celem będzie zemsta na Sammaelu i Cerberusie, którzy są bossami gry.
          O ile nie odczujemy pewnej wtórności w tej historii, to jest ona zwyczajnie wyssana z palca. To uczucie potęguje także osadzenie w roli głównej nie Daniela, który zdołał już zostać marką rozpoznawaną na całym świecie, lecz Beliala, który pojawił się w tej historii niewiadomo skąd i po co. Jedyny plus? Dość przyjemne intro, które opowie nam, ze szczegółami, o losie anielsko-diabelskiego pomiotu...

Nowe efekty, stary styl, śmieszne wymagania – czyli o grafice...

          Cóż w tym momencie mogę powiedzieć? Ten sam silnik graficzny PAIN engine, który spełniał swoją rolę w Painkillerze i dodatku Battle out of Hell dobrze, nagle utracił swój blask. O ile oryginał zachwycał rozmachem i szczegółowością, o tyle w czeskim prequelu prace „odwalono”. Nie znajdziemy tu plansz (może z wyjątkiem Wioski Potępionych i Nawiedzonej Doliny), które przysporzą nas o autentyczne zadowolenie. Dodatkowo dodam, że jedna (a właściwie połowa jednej) mapa, została całkowicie zgapiona z BooH, mianowicie chodzi o Lunapark. Ci sami przeciwnicy, miejsca spawnowania przeciwników... To nie świadczy dobrze o produkcji, zważywszy na to, że jest to podobno pełnoprawna gra, nie kolejny dodatek. Także wygląd przeciwników (w liczbie dwukrotnie mniejszej, aniżeli w Painkillerze) potraktowano „po macoszemu”. Demony wyglądają słabiutko. Niskiej jakości tekstury, praktycznie brak charakterystycznych atrybutów, które gęsto występowały w poprzednich produkcjach serii. Podobnie w przypadku giwer, które diametralnie zmieniono względem pierwszej części. Nie rażą wykonaniem, ale też nie rozpieszczają naszych oczu. Po powyższym opisie można więc powiedzieć, że brak tej produkcji plusów. Tym bardziej, że wymagania sprzętowe bardzo zawyżono. Zupełnie nie mam pojęcia, dlaczego znalazły się w nich 1GB RAMu i karta graficzna z 256MB VRAM. Z resztą, nawet gdy spełniasz wymagania zalecane, nie pograsz sobie komfortowo. Overdose potrafi bowiem przyciąć w dowolnym momencie na każdej konfiguracji, więc przyjemność z rozgrywki jest praktycznie zerowa. Ja sam, spełniając minimalne wymagania (i to z dużą nawiązką!), średnią grywalność osiągnąłem dopiero na 800x600 przy średnio-niskich detalach. Kpina.
          Narzekam i narzekam, ale można też wymienić choć kilka niezłych rozwiązań. Pierwsza to zdecydowanie „efekt wewnętrznego ekranu” – czyli innymi słowy krew spływająca po ekranie. Dobry efekt, zwiększający „realizm” (w nierealnej grze?). Ponadto godnym wzmiankowania wydaje się też być efekt „przyćmienia”, który zaobserwujemy przy bliskim kontakcie z przeciwnikiem. Po ciosie, nasz ekran się rozmywa, pokrywa go mgła. Wtedy jesteśmy zmuszeni strzelać prawie „na oślep”, co jest ciekawym pomysłem...
          Tak więc, żeby nie było że ciągle tylko narzekam na tą grafikę. Nie jest tragicznie, ale bez wątpienia nie ma najmniejszych szans na pojedynek z Crysisem, Bioshockiem czy S.T.A.L.K.E.R.’em, które również wydano w 2007r. A pomyśleć, że na tym samym silniku graficznym powstało NecroVisioN...

Techno? WTF? – czyli o ścieżce dźwiękowej...

          Grafikę można przemilczeć, toć ona nie jest najważniejsza. Ale to, co usłyszałem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Metal i hard-rock, znane z pierwszej części Painkillera, zastąpiono... kawałkami techno i (pseudo)muzyki elektronicznej. Słucham trance, house i electro, ale po prostu ręce mi opadły przy tej ścieżce dźwiękowej. Aż brakuje mi sił w tym momencie, by ją opisywać. Nie ma więc sensu tracić czasu. Powiem tak: gorszej metamorfozy chyba nie można było dokonać. Zabraknąć jednak nie może oceny monologów naszego bohatera. Może i głos Beliala pasuje do aury piekielnej, ale jego kwestie potrafią zabić na miejscu, nawet przed ekranem. Teksty typu „Smakuje jak kurczak” skutecznie potrafią zniechęcić do rozgrywki, a niejednokrotnie także spowodować u nas atak śmiechu. Jedynym faktycznym plusem ścieżki dźwiękowej, są odgłosy pola walki – krzyki, wrzaski i inne tego typu. Tu można zaobserwować prawdziwego Painkillera. To solidny element rozgrywki, ale ścieżka dźwiękowa, jako ogół, prezentuje żenujący poziom...

Parodia czy „nieudana próba”? – czyli o fizyce gry i innych szczegółach...

          No właśnie, to pytanie powróci pod koniec recenzji. Teraz skupmy się na innych równie ważnych aspektach Overdose’a. Na pierwszy ogień pójdą nasi przeciwnicy – demoniczne potwory rodem z piekła. Ale zaraz, czy nie pomyliłem gier? Chyba tak, bowiem przyjdzie nam toczyć „zażarte” boje z latającymi kurczakami, metrowej wielkości karaluchami, drewnianymi ozdobami filmowymi, żywymi drzewami, graficiarzami czy krowo-rzeźnikami. Komentarz raczej zbędny. Gdzie te wszystkie przerażające kreatury z oryginalnego „Zabójcu bólu”!? Przecież to kpina, by tak szanowany tytuł został tak bardzo zbezczeszczony, przez przeciwników, którzy mogą jedynie w nas wywołać atak histerycznego śmiechu. Po śmiechu przyjdzie jednak czas na płacz, bowiem jeszcze gorzej jest z projektem poziomów. O ile ich wygląd już opisałem powyżej, to inna rzecz bardzo „kaleczy”. Przykład: od kiedy na pustyni występują samurajowie czy metrowe karaluchy!? Wszystkie plansze (z wyjątkiem Wioski Potępionych i Ragnarocka) mają wspólną cechę: na ich terenach występują stwory wszelkiej maści, bez względu na irracjonalność wyboru. Czesi zwyczajnie wrzucili wszystko w jedno, byle lepiej się siekło. Ten element nie występował w Painkillerze, powiem więcej, w tamtej produkcji każda postać była przypisana do określonej lokacji, co stymulowało pozytywne odczucia z gry. Tu już nie można się śmiać, tylko płakać. Z resztą, projekty giwer także wołają o pomstę o nieba. Gorsze projekty a ta sama fizyka wystrzału, nawet to samo zachowanie. Razor Cube to tania podróbka Painkillera, BoneGun – Shootguna a kusza – Kołkownicy (a raczej Bełtacza). ShadowBlade to swego rodzaju wariacja na temat glaive’a z Dark Sectora (rzucany miecz oraz miotane czaszki). Można więc rzec, że słabe projekty idą w parze z małą inwencją twórczą Czechów...
          Przyszedł czas na bossów. Właściwie, to nie ma z nimi najmniejszych problemów. Pierwszy z nich – Strażnik – to zwyczajnie powiększony zwykły przeciwnik. Cerberus to „mały” koto-pso-człowiek. I to z nim możemy mieć największe trudności, bowiem wspierają go psy, znane z pierwszej części. Natomiast walka z Sammaelem (ostatnim bossem) także spowodowała u mnie atak chronicznego śmiechu. Kompletnie bez akcji, plansza malutka, niczym 20m2 kawalerka. Strzelamy i tyle. Porównując to do pojedynków z Lucyferem i Alastorem, gdzie każdy element miał ważną rolę, aż kipiało akcją i problemami jakby ich tu pokonać, ostatnia walka w Overdosie po prostu nie daje rady. No i ostatecznie, przechodzę do sprawy trudności i długości rozgrywki w prequelu naszej najlepszej produkcji. Moim zdaniem (aczkolwiek jestem weteranem FPSów), jest ona łatwiejsza od pierwszej części. Głupota przeciwników i ich wygląd tylko zachęcają do większej koncentracji i masowej eksterminacji. A co z długością? Także krótsza. Wystarczy na jakieś 4-6h (!!), więc można ją w tym aspekcie postawić na równi z dodatkiem BooH. Na szczęście, elementy znane już wcześniej, czyli zamiana w demona czy Karty Czarnego Tarota, rekompensują nam chociaż trochę...
          Podsumowując, Overdose nie daje rady. Nie jest nawet godny miana „Painkillera”. Tej grze brakuje klimatu, miodności i grywalności. Eksterminacja tych samych wrogów nie daje już takiej przyjemności, jak kiedyś. Niewybaczalne błędy tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że trzeba Overdose’a nazwać nieudaną parodią. Wariacją na temat Painkillera...

10zł w błoto? Niekonieczne... – podsumowanie...

          Painkillera Overdose’a kupiłem za 10zł w biedronkowym rzucie CDP. Czy żałuję zakupu? Nie, bowiem byłem ciekawy, jak potoczyła się dalsza historia naszego eksportowego hitu. To co zobaczyłem, przeszło jednak moje najśmielsze oczekiwania. I zamiast wyższej oceny, którą bym sobie życzył w następnej grze z tej serii (Painkiller: Resurrection, zapowiadane na koniec 2009r.), mogę wystawić jedynie słabą "piątkę". Dla fanów oryginalnej serii, ta produkcja to pomyłka, jeżeli jednak nie grałeś jeszcze w żadnego Painkillera, możesz śmiało doliczyć 2 pkt. do końcowej oceny.

Zalety:
+ okładka
+ krwawa masakra
+ nowe efekty graficzne
+ nieliczne elementy znane z oryginalnego Painkillera
+ cena (10-20zł)

Wady:
- zmarnowany potencjał
- kosmicznie abstrakcyjna fabuła
- ścieżka dźwiękowa
- przeciwnicy i bossowie
- lokacje (z wyjątkiem Opuszczonej Wioski, Kataklizmu i Ragnarocka)
- projekty broni
- Belial
- krótsza
- wymagania sprzętowe i optymalizacja
- brak „tego” klimatu

Ocena: 5-/10

http://ja.gram.pl/Lord-Tyrranoos <-- zapraszam! Recenzje, zapowiedzi, gameplay'e i newsy!

165

Odp: Moja/e recenzja/e

Lordzie (lol tongue), bardzo udana recenzja, nie ma literówek, nie za długa, nie za krótka, dużo aspektów gry opisane. Naprawdę porządne 9/10. Oby tak dalej wink

Pomoc dla głodnych dzieci: www.pajacyk.pl
http://card.mygamercard.net/PL/aero/porschak240.png

166

Odp: Moja/e recenzja/e

FIFA  09

Cykl „FIFA” jest nam wszystkim bardzo dobrze znany. Jest to najlepszy cykl symulujący grę w piłkę nożną. Choć wielu uważa, że to Pro Evolution Soccer jest najlepsze, ja jestem innego zdania. Dlaczego?

Zmiany wprowadzone w stosunku do poprzedniej części są widoczne gołym okiem. Pierwszą najbardziej rzucającą się w oczy jest wprowadzenie nowego stylu graficznego.  O ile w Fifie 08 bez trudu znajdywało się identycznych z wyglądu zawodników, to tu nie jest to takie łatwe. Twarze są bardziej dopracowane niż w poprzednich odsłonach serii. Nowalijką jest też murawa 3D, która jednak nie jest dobrze zrobiona tzn. piłkarze jakoś dziwnie się w nią wtapiają. Ale to szczegół. Wróćmy, więc do reszty. Animacje zawodników są lepsze, AI przeciwnika stoi na wysokim poziomie, ale jednocześnie nie na tyle wysokim żeby zdenerwować gracza. To potrafią natomiast komentatorzy, nasi rodacy Dariusz Szpakowski i Włodzimierz Szaranowicz. Czasami potrafią powiedzieć coś, co jest całkowicie nie na miejscu. Ale czas przejść do reszty. W trybach nic nowego nie zobaczymy. Są tylko te, które widzieliśmy rok temu. Pozwolę sobie je wymienić.  Tryb menedżerski – tworzymy menedżera, wybieramy drużynę i gramy. Nic nowego w stosunku do poprzedniej edycji. Można mecz zagrać lub włączyć jego symulację. Gracz może również kupować i sprzedawać zawodników. Ciekawą rzeczą jest kształcenie nowych piłkarzy. To można robić na dwa sposoby. Pierwszym jest wysyłanie łowcy talentów na poszukiwanie młodych, zdolnych. Drugim jest szkółka talentów. Gdy któryś z młodziaków jest gotowy, dostajemy wiadomość, że możemy już oferować mu kontrakt. Jednak negocjacje nie zawsze przynoszą skutki (czyt. młodzi z różnych powodów(np. rodzina) nie zgadzają się).  Tryb współpracy(Zostań gwiazdą) – Tworzymy lub wybieramy zawodnika i próbujemy podszkolić go jak najbardziej się da. Podczas meczu kierujemy tylko tym wybranym zawodnikiem. Jeśli nasz zawodnik dostanie czerwoną kartkę mecz można dokończyć innym nie tracąc postępu meczu. Tryb turnieju – Możemy wybrać drużynę, turniej i grać. Tyle że tu nie da się włączyć symulacji; wszystkie mecze trzeba grać samemu. Tryb treningu – Tu można przećwiczyć wybrane aspekty gry. Wybierając opcję Meczu możemy zagrać mecz towarzyski zarówno samemu jak i z kumplem przed jednym monitorem. Pora na przejście do gry od strony technicznej. O grafice już wcześniej wspomniałem. Poprawione są animacje i modele piłkarzy. Stoi ona na wyższym poziomie niż w poprzednich odsłonach. Dźwięk to na pewno jedna z mocniejszych stron FIFY. Klimat stwarzany przez duet Sz.Sz. jest świetny, można się poczuć jakbyśmy oglądali mecz w telewizji. Muzyka w menu też jest dość dobra. Elektronicy z Kanady jak zwykle dobrali kawałki niezbyt popularne, ale fajne. Grywalność to duża zaleta tej gry. Miło się w tę grę gra szczególnie, jeśli jest się fanem piłki kopanej.

FIFA 09 to tytuł, którym na pewno warto się zainteresować. Wprawdzie jest parę rzeczy, których tu nie ma, ale być może pojawią się w FIFIE  10.Bo przecież FIFA z roku na rok musi być coraz lepsza.

+Licencje
+dobrze zrobione twarze
+Spora grywalność

-Czasami grafika
- komentarz
-zmian jednak nie jest tak dużo jak się wydaje

Grywalność: 7/10
Grafika: 7/10
Audio: 7/10
Polonizacja: 8/10
Jakość/cena: 6/10

Ocena ogólna: 8+/10


Proszę o opinie smile

http://www.einslive.de/musik/extras/2011/02/img/foo_fighters_banner.jpg

167

Odp: Moja/e recenzja/e

Taka sobie ta recenzja. Bardzo krótkie zdania i brak podziału na opis grafiki, trybów itd. przy jednoczesnym braku akapitów nieco wkurza.

Poza tym:

Klimat stwarzany przez duet Sz.Sz. jest świetny, można się poczuć jakbyśmy oglądali mecz w telewizji.

Minusy - komentarz

Wychwalasz ich, a potem uznajesz za wadę. Zdecyduj się albo konkretniej wyraź tego minusa.

PS E tam, ja i tam wolę PES-a. Ta realistyka... wink

http://img193.imageshack.us/img193/5057/clickanimation.gifhttp://img215.imageshack.us/img215/4456/thementalistbygaross.gif

168

Odp: Moja/e recenzja/e

Gaross napisał/a:

PS E tam, ja i tam wolę PES-a. Ta realistyka... wink

Prosze powiedz mi co tam takiego realistycznego jest??

http://www.einslive.de/musik/extras/2011/02/img/foo_fighters_banner.jpg

169

Odp: Moja/e recenzja/e

Panowie, ale takie dyskusje prowadzi się w adekwatnym do tego temacie...
PES czy FIFA

170

Odp: Moja/e recenzja/e

Wyraziłem jedynie swoją opinię na temat recenzji, a to o PES-ie było jedynie krótką wstawką, którą broń Boże nie chciałem rozpocząć off topu. smile

Wiem, ale po poście Fineza zaraz zaczęłaby się ostra dydkusja, do której dołączyliby z pewnością inni użytkownicy.

http://img193.imageshack.us/img193/5057/clickanimation.gifhttp://img215.imageshack.us/img215/4456/thementalistbygaross.gif

171

Odp: Moja/e recenzja/e

Gaross bardzo dobra recenzja The Sims 3, uprzediłeś mnie tongue Teraz wrzucam swoja:

Najpopularniejsza gra komputerowa rozpoczyna nowy rozdział w historii. I jest on najbardziej udany.
   
Odpowiedź na to pytanie jest proste. Otóż ja, jako wielki przeciwnik Simsów, wciągnąłem się w jej trzecią odsłonę. Co w niej takiego świetnego? Już tłumaczę.

Stwórz sobie sima.
    Tak jak w poprzednich odsłonach, zabawę rozpoczyna stworzenie dowolnej ilości simów oraz ułożenie drzewa genealogicznego. Musi ona się składać z co najmniej jednego dorosłego. Możliwości są nieograniczone, można odtworzyć praktycznie każdą osobę ze świata realnego.
Tworzenie sima rozpoczyna się od wybrania podstawowych cech, takich płeć, wiek czy imię i nazwisko. Potem przechodzi się do rozbudowanego edytora tworzenia postaci. Jak się uprzesz, możesz stworzyć siebie z praktycznie każdymi szczegółami. Po chwili ubierasz simy w ciuchy, w których np. będą ćwiczyć czy wychodzić na ważne delegacje. Na końcu najważniejszy element tworzenia sima: ustalanie cech charakteru.
W przypadku dorosłej osoby cech tych musi być pięć, nastolatka cztery, młodzieńca trzy oraz niemowlaka dwa. Jest to o tyle ważne, że wpływa na pragnienie życiowe twojego alter ego, czyli od wybranych cech zależy, czy chce on być podrywaczem czy może sławnym biznesmenem. W zrealizowaniu tego marzenia pomagamy mu my.

Simowe marzenia.
    Żeby zrealizować cel życiowy naszego sima, musimy wybrać odpowiedni kierunek do jego pragnienia. Czyli jeśli chce on być sławnym sportowcem, musi zapisać się na treningi odbywające się na stadionie oraz ćwiczyć codziennie. Jeśli chcesz by był on sławnym chirurgiem, musisz zacząć pracować w szpitalu itd. itp. W zależności od determinacji oraz wybraniu, w jaki sposób ma się nasz sim przykładać do pracy (możliwość wybrania ciężkiego pracowania czy obijania się) z czasem zdobywa on coraz wyższe stanowiska oraz wynagrodzenie.
I to właśnie od poziomu stanowisk w pracy realizuje się główne marzenie sima, bo warunkiem zostania sławnym politykiem jest osiągnięcie 10 poziomu w karierze politycznej. Są też tak zwane pragnienia, czyli sytuacje , kiedy sim chce coś kupić albo mieć dziecko. Możemy mu to pragnienie obiecać, lub anulować. Za pragnienia zdobywamy „szczęście życiowy”, czyli simowe doświadczenie, za które potem kupujemy różne nagrody np. szybki metabolizm powoduje szybszy rozwój fizyczny.

Wyjdźmy z domu.
    Największą rewolucją jest stworzenie otartego miasta. Jest teraz jedno, Sunset Valley, które możemy eksplorować dowoli niczym w grach z gatunku mmo. W każdej chwili wyjść można np. do parku czy na kawę, nie obawiając się o męczące ekrany ładowania, tak jak to było w poprzednich częściach.
    Zdecydowanie najlepszym elementem jest poznawanie innych simów, a to przez to, że zachowują się jak żywi ludzie. I znowu ważne są cechy charakteru, czyli np. simowi z poczuciem humoru łatwiej rozśmieszyć innego sima, a temu, który jest zły, łatwiej go wystraszyć. Jednak simowie sterowani przez komputer również posiadają swoje cechy, czyli kleptoman może się wkraść do domu w najmniej oczekiwanej chwili, a podrywacz będzie flirtował z twoją simką (lub simem).
    Modyfikacje nie ominęły również zwykłych potrzeb simów. Dalej problemem dla naszego sima jest pełny pęcherz czy pusty brzuch, jednak działają zdecydowanie bardziej samodzielnie niż w poprzednich częściach. Zresztą, jak komuś zależy, żeby sim nie robił nic bez jego zgody, może to zmienić w ustawieniach
    Również ważnym elementem rozgrywki jest telefon. Można dzięki niemu umówić się na spotkanie, urządzić przyjęcie czy zaakceptować tzw. okazję. Są one różnymi sytuacjami, dzięki którym można zarobić sporo gotówki oraz zyskać przychylność innych simów. Jako przykład podam, że do mojego sima-sportowca zadzwonili organizatorzy zawodów, którzy zaproponowali mu udział. Chętnie przyjął zaproszenie oraz oczywiście wygrał.  Takich sytuacji jest mnóstwo.

Simowa animacja.
    Zdecydowanie najmniej modyfikacji dokonano w sprawie grafiki, co nie znaczy jednak, że nie jest lepsza niż w poprzednich częściach. Dopieszczono szczegóły, poprawiono krawędzie oraz animacje, co sprawia, że nadaje ona trzeciej części simsów swoistego klimatu.
    Jeśli zaś o animacjach mowa, są one świetne. Kiedy mojemu simowi urodziło się dziecko, zachowywał się tak naturalnie, że wydawało się jakbyś oglądał prawdziwych ludzi. Aż łezka się w oku kręci. A wszystkiemu temu towarzyszy sugestywna muzyka.
    Tyle o plusach, czas o minusach. Jednym, najbardziej doskwierającym jest problem z odnajdywaniem drogi. Bolączka pierwszych dwóch części powraca wraz z jej trzecią odsłoną. Możemy poczekać na patcha, jednak podejrzewam, że on tego błędu nie usunie.
    Kolejnym jest zdecydowanie słaba stabilność. Na moim bardzo mocnym sprzęcie gra potrafi wyjść do windowsa w najmniej oczekiwanym momencie. Mam nadzieje, że jakaś łatka to poprawi. I właśnie za te mankamenty nie dostaje ona dziewiątki.

Podsumowanie: Mimo wysokiej ceny (169 zł) zachęcam do kupienia The Sims 3, ponieważ jest to bardzo dojrzała oraz rozbudowana „zabawa w dom”. Polepszenie wszystkich plusów poprzednich części oraz dodanie kilku świetnie zaprojektowanych opcji czyni ją najlepszą odsłoną tej słynnej serii w historii.

Ocena: 8,5/10

Plusy:
-Otwartość świata
-Cechy charakteru
-Rozwijanie sima
-Oprawa audiowizualna

Minusy:
-Niestabilność
-Problemy ze znalezieniem drogi

Ostatnio edytowany przez Karol633 (2009-06-19 22:40:49)

172

Odp: Moja/e recenzja/e

Opinię na temat recki wyrażę w pytaniu. Masz może najnowsze CDA? wink

http://img193.imageshack.us/img193/5057/clickanimation.gifhttp://img215.imageshack.us/img215/4456/thementalistbygaross.gif

173

Odp: Moja/e recenzja/e

Dwie drobne uwagi: popraw literówki i wydaje mi się że chodziło Ci o niestabilność jako wadę, bo stabilność to jest raczej zaleta gry  wink

http://img5.imageshack.us/img5/8601/ubd5683.png http://img94.imageshack.us/img94/2751/77037377.png

174

Odp: Moja/e recenzja/e

@Gaross
Nie czytam CDA, a co?

175

Odp: Moja/e recenzja/e

GOTHIC – recenzja
   
    Piranha Bytes ze swoim Gothiciem debiutowało. Ten action RPG, choć nie wprowadza nic do gatunku, a jego sterowanie, wykonanie i grafika dziś już odpychają, potrafi wciągnąć. Dlaczego?
    Ta ośmioletnia produkcja niedawno zagościła w moim napędzie. Po instalacji włączyłem produkcję, by ujrzeć proste menu i zagłębiłem się w filmiku fabularnym. Przedstawia on wiele, więc w największym skrócie: zamknięty magiczną barierą teren z kopalniami rudy, które przejmują bandyci, pertraktacje z królem, trzy obozy, dziesięć lat po powstaniu bariery nasz bohater.
    Nigdy nie spotkamy się z jego imieniem, ale nazywa się Bezimienny. To postać, którą budujemy sami – jej charakter, w gruncie rzeczy i opinię. Jeśli pobijemy kogoś, parę razy odezwie się do nas „Znowu szukasz guza” , „Niezła walka”, jednak to tylko miły detal. Wybieramy więc gildię – sami decydujemy, czy jesteśmy uczciwi, czy od początku oszukujemy ludzi z dwóch obozów, by przyłączyć się do trzeciego. Magnaci, którzy pławią się w luksusie, „barbarzyńcy” uważający, że barierę zniszczy ruda i nieświadomi wyznawcy demona – Śniący to nie dobre bóstwo, zresztą to on spowodował wypadek z barierą (odsyłam do filmiku na początku gry). Żadna droga nie jest idealna, ale którąś trzeba wybrać. Cóż, to bandyci, więc mogą mieć pokiereszowane mózgi.
    Świat gry próbowano, nieco skutecznie, ożywić. Zwierzęta mają swoje zajęcia, gdzie nie gdzie jest chrząszcz, a sami ludzie mówią ciągle teksty w stylu „Musisz uważać, co mówisz przy obcych” i takie tam. Denerwuje, jeśli nie słyszysz, co mówi zlecająca zadanie postać przez taką głupią kwestię, ale nie można zaprzeczyć, że jednak bez tego świat byłby bardzo drętwy.
    Świat produkcji jest fabularnie oddzielony i nie ma na szczęście niewidzianych ścian. Tereny przecinają rzeki, są wodospady, bagna, lasy, skały… Większego podziału jednak nie ma i niektórym brakować będzie pustyni, czy gór. Miłym szczególikiem są plaże nad rzeką, ale my się nie opalamy – jest bohater do rozwijania!
    System rozwoju jest oparty na zasadzie awans – nauka – praktyka. Za każdy wyższy poziom zdobywamy punkty umiejętności (PU), które wydamy na siłę, zręczność czy powiększenie punktów many, albo na akrobatykę, kradzież, myślistwo, skradanie… Umiejętności jest wiele i, na szczęście, mają swoje zastosowanie w praktyce. Silniejszy wojownik użyje lepszej broni, wyszkolony akrobatyk ucieknie przed potworem, a ćmiący oprawiać skóry będzie na tym zarabiać grube… bryłki rudy.
    Przechodzimy do waluty – w świecie Gothica to bryłki rudy. Król da za nią wszystko (z czego robi się najlepszą broń? Z rudy, przynajmniej w Gothicu), więc złoto tak naprawdę nie ma żadnej wartości!
    Istotnym elementem gry jest magia. Przyzwoicie cenowo zwoje można użyć raz, a runy ciągle. Jest teleportacja, można nawet przemienić się w drugą postać (i ściągnąć wszystkie rzeczy). I zobaczyć Gomeza, „szefa” Starego Obozu w gaciach. Serio!
    Postaram się wymienić wszystkie gildie. Szkodnik awansuje na najemnika, potem można być Magiem Wody. Cień na strażnika albo Maga Ognia – wybór nieodwołalny. (Przy drodze strażnika  [Maga Ognia chyba też] za pomoc Nowemu Obozowi – obowiązkową dla fabuły – zostaniesz wyrzucony i możesz być tylko najemnikiem albo Magiem Wody). Natomiast Nowicjusz jest potem Strażnikiem Świątynnym albo Guru. Jest jeszcze Nekromanta. I chyba tyle.
    Czas na najsłabsze części Gothica. Po pierwsze: grafika i animacja. Dziś grafika jest śmieszna, a w nocy ciężko się gra – ledwo kontrastuje. Szczegółów nie ma w ogóle, a wyróżniające się rośliny denerwują, gdy wszystko jest szare. Deszcz też za bardzo nic nie daje. Animacja jest okropna – bohater, stojąc metr o tego, co ma podnieść, sięga do trawy, i przedmiot znika! Wystarczy lepszy efekt, a gra się zacina. W dodatku przycisk Windows może być śmiertelny, a wystarczy okienko z rozłączeniem z Internetem, aby gra zminimalizowała się (bezpowrotnie) i stracony został postęp od chwili zapisu. Do tego wyłączenie gry, albo kompa w momencie zapisywania albo wczytywania powoduje jej utratę. Radzę posiadać dwie gry – w razie problemów nie będzie trzeba przechodzić produkcji od nowa.
    Audio ogólnie mi pasuje, ale coś mi brakuje – może lepszych utworów, może żywszych dźwięków. Mimo to wychodzi to na plus.

    PODSUMOWANIE: Mimo wad Gothic wciąga – ma magię i przy nie patrzeniu na grafikę, częstym zapisywaniu i dwóch grach na wszelki wypadek po prostu zachwyca. Bardzo wysoka grywalność w pełni wynagradza wady grafiki i wykonania.

PLUSY:

+ otwarty, duży świat starający się żyć
+ przeciwnicy
+ sami w pełni budujemy postać
+ wiele gildii i dróg
+ przystępna fabuła
+ świetny rozwój wydarzeń

MINUSY:

- grafika
- błędy gry (wyłączanie się, zacinanie systemu, utrata stanów gier)
- BUGI!
- życie świata czasem przeszkadza
- czegoś brakuje w oprawie dźwiękowej

Frajda: 9
Grafika: 5
Audio: 7

Ocena: 7+


edit: Recenzja poszła do zinu Multi Zone - multi-zone.pl

Ostatnio edytowany przez przemek_8025 (2010-04-22 19:14:02)

Altair rządzi.