Właśnie skończyłem lekturę "Stalowej Kurtyny"(o inwazji białoruskiej na Polskę). Jedna z najlepszych książek jakie przeczytałem. Świetnie opowiedziana historia, przedstawiona z różnych punktów widzenia(żołnierze, politycy i cywile po obu stronach barykady) na prawdę wciąga. Wszystko przeżywałem razem z bohaterami, tak jakbym tam był. Kiedy "naszym" udało się zbombardować Mińsk miałem na twarzy szeroki uśmiech i mógłbym skakać po pokoju, ale siedzącym obok dziadkom wydałoby się to dziwne.
Wolf orientuje się we współczesnym uzbrojeniu i tym co się w w naszej armii i na świecie dzieje. Najlepiej wyposażone są w większości wojska na misjach zagranicznych. Tymczasem nasze jednostki na w wschodniej części kraju często używają starusieńkich AK-47. Wojsko Polskie nie posiada nowoczesnych pojazdów, brakuje nam takiej formacji jak Gwardia Narodowa(której tworzenie z niewiadomych przyczyn zostało zawieszone). Nasi sojusznicy zaś chętni do pomocy nie byli. Bruksela nabrała wody w usta, zaś głośno o inwazji mówiły tylko media w USA i UK. Od Niemców otrzymaliśmy tylko pomoc humanitarną, za to Węgrzy udostępnili nam swoje lotniska i część sił powietrznych. Tak samo postąpiły Stany Zjednoczone i Wielka Brytania przysyłając nam swoje jednostki specjalne, lotnictwo i marynarkę. Lecz na to było ciut za późno...
Nie będę rzucał spojlerami, po prostu tą książkę trzeba przeczytać!