51

Odp: Moja/e recenzja/e

Rajd na Berlin: Cień Stalingradu

City interactive kto nie zna tego studia która raz na 3 miesiące wrzuca do kiosku swój tytuł.Po dobrych częsciach Mortyra i terrorist takedown 2.Studio ulepszyło zakupiony silnik Jupiter ex która wcześniej była wykorzystana miedzy innymi w fear.silnik bardzo dobrze sprawdza sie w ciemnych małych pomieszczeniach.Ok dzisiaj prezetuje Rajd na berlin gra ukazała sie 20 marca 2009.Już na samym początku twierdzam że tytuł ma niskie wymagania sprzetowe.Przed wykupieniem tego tytułu sprzyłamiem dużo kontrowersji gra spragiatowała pudełko z call of duty 2.Pudełko mogliscie miec przyjemność zobaczyć w clicku.Dobrze więc scenariusz jest taki sierpień 1942 rok. Nazisci
Zawładneli połowe europy.I planują atak na związek radziecki.Niemcy wykorzystują niekonwencjonalną technologię. Głównym celem jest miasto stalingrad.Wcielamy sie agenta wrzuconego na wschodni front.Naszym zadaniem jest ocalenie miasta.Nie jest to może odkrywcze ale fabuła jest na plus.Niestety po raz kolejny jest tylko 8 misji.I tym samym gre mozemy skończyć w około 4 godziny to za mało nawet jak na produkt który mozemy kupić w kiosku.Kolejnym minusem są lokacje w którym wrażenie miałem że w przeszłych produkcjach z city już widziałem jak choćby terrorist takedown,code of honor 2 czy mortyr.Dużym plusem jest ładowanie poziomów które zaledwie trwają 10 sekund.Kolejnym plusem są nasi przyjaciele któzy nam pomagają choć liczba ich to 2 to ich inteligencja wystarcza żeby sie rozprawić z innymi.Własnie inteligencja to też kolejny plus choć trudno sie dziwic to zasługa silnika która była wykorzystywana jak już pisałem na sym początku fear.Ostatnimi plusami gry to akcenty żołnierzy,i bonusowa gra Combat Wings: Battle of Britain.Czy słyszeli państwo o potyczkach multiplayerze.Nie no własnie ja też nie słyszałem bo multiplayera niestety zabrakło w fps lub gra oparta na drugiej wojnie światowej to już standard niestety tu nie.Rajd na berlin jest grą poprawną i choćby gra nie może konkurować z takimi tytułami jak medal of honor czy call of duty to mozna zagrać lecz ta gra jest tylko dla maniakach gier o typie drugiej wojnie światowej.Czas na plusy i minusy
Plusy
-Fabuła
-cena
-inteligencja
-muzyka
-akcenty wrogów
-bonusowa gra
Minusy
-Bugi
-krótka
-brak trybu sieciowego
-plagiat pudełka z call of duty
-grafika mogła by być lepsza
-czasami możemy sie zawiesić
-lokacje
Ocena końcowa5,5/10

52

Odp: Moja/e recenzja/e

Karol633 Twoja recenzja na temat killzone jest bardzo dobra. dałbym 9/10

Wiem że napisałem średnio prosze o krytyke smile ucze sie pisać recenzje dopiero.

Przed wykupieniem tego tytułu (sprzyłamiem)-przepraszam chciałem napisać słyszałem teraz zauważyłem błąd

53

Odp: Moja/e recenzja/e

Krzychu używaj opcji EDYTUJ, nie pisz posta pod postem i nie informuj nas o literówkach tylko popraw je! A co do twojej recenzji Ojca Chrzestnego to słaba 3/10, ta druga już nieco lepsza 5/10 ale ucz się ucz smile poZdro

PS. Właśnie przechodze Mirrors Edge oraz zaniedługo instaluje na kompie Fallout 3, więc można się spodziewać nowych recenzji, ewentualnie jak styknie czas to napisze reckę LittleBigPlanet.

Ostatnio edytowany przez Karol633 (2009-04-24 18:02:44)

54

Odp: Moja/e recenzja/e

Hour of Victory

HOV konwersja z xbox 360 wyjątkowo chłodno przyjętej gry studia Nfusion Interactive
to jest pierwsza gra z silnika unreal engine 3.0 osadzona w realliach drugiej wojny światowej.Gre można spotkać za 39 złotych w Topseller.Zacznę od fabuły.
Trafiamy na pola bitew w Europie i północnej części kontynentu afrykańskiego. Mamy do wyboru trzech bohaterów.Pierwszym znich jest Calvin Blackbull jest wyśmienitym snajperem bull potrafi daleko skakać i wspinać sie po linie w wyznaczonych miejsach.Drugim bohaterem jest William Ross jest brytyjskim komandosem, wchodzący w skład jednostki SAS.Trzecim i ostatnim którego można wybrać jest Ambrose Taggert
został wyszkolony przez amerykańskie Biuro Służb Strategicznych.Teraz troche słów o grafice ten kto powie w któym mniejsu jest silnik unreal dostanie nagrode nobla.Ja nie wiem ile musieli dostać programicy że dokumentalnie zmasakrowali silnik grafika jest słaba i tego źle zoptymalizowana.Równie słaba jest fizyka zabawnymi momentami w grze jest to gdy szczelimy wroga to on obraca sie wokół własnej osi z 5 razy momentami można sie zastanawiać czy przeciwnik tańczy czy po strzału dostał szczyk adrenaliny.Kolejnymi momentami zabawnymi w grze jest to że nasz bohater porusza sie tak jakby jeździł na łyżwach lub to że można zajść przeciwnika uwaga od przodu.Zestaw broni to stary sprawdzony patent do wyboru mamy nóż Taggert pistolety maszynowe Thompson, Sten i MP40, karabiny k98 i M1 Garand po karabiny snajperskie i maszynowe  Bren, MP44 wcześniejsza wersja StG44 i różne granaty.Strzałem możemy załatwić karabina wystrzeliwując w noge lub twarz przeciwnika w karabinach zaskakująco szybko zmienia magazynek.W świecie Hov wszystko jest możliwe.Jedynym plusem w grze jakim znalazłem można uznać tylko muzyke.Nawet cd projekt nie postarał się i nie oddał nam w swe rece polskiej wersji językowej czas na podsumowanie
Plusy
-Muzyka
-Dźwieki broni i dobra praca lektorów
-Z instukcji moża zrobić samolocik...
-A pudełko można dać na makulature
Minusy
-Grafika
-Mapy
-Lokacje
-Cena
-Brak polskich napisów
-Fizyka
-Bronie
-Wersja PC gorsza niż z konsoli
-Całkowita parodia drugiej wojny światowej
-Prawdziwy powrót do przeszłośći
-Gra jest za długa
-Sztuczna inteligencja wrogów

Ocena jak najbardziej słuszna 0,5/10

Ostatnio edytowany przez krzychu20000 (2009-04-25 11:58:43)

55

Odp: Moja/e recenzja/e

@up

Nie chce Cię urazić ale... ta recenzja jest BEZNADZIEJNA. Powtórzenia, brak kropek i przecinków jak np. "Pierwszym znich jest Calvin Blackbull jest wyśmienitym snajperem bull potrafi daleko skakać i wspinać sie po linie w wyznaczonych miejsach" przypatrz się dobrze, ile blędów? Nie widzisz? O proszę "jest" i zaraz znowu "jest", już jepiej by brzmiało "który jest". "Znich"? Co to za słowo. Ok troche mnie poniosło, ale chłopie staraj się. Wiem, że wyglądam jak jakiś "spec", ale tego się nie da czytać! poZdro

56

Odp: Moja/e recenzja/e

Oj krzychu ostra krytyka 2/10! Dlaczego? Przeczytaj post wyżej.

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg

57

Odp: Moja/e recenzja/e

krzychu@ jako, iż jestem zmęczony, nie będe pisał co jest źle, a co dobrze. Jednym słowem wszystko jest: tragiczne.
Nie marnuj Sobie życia, przestań pisać. Oceny już nie daje, żeby nie było Ci przykro.

Ostatnio edytowany przez Stk (2009-05-03 16:30:16)

58

Odp: Moja/e recenzja/e

Ziom za recenzje ci wystawiam 8/10.
Ale nie zgadzam się z oceną najemników ja bym wystawił 7/10
Ps motryr był przed terrorist takedown 2
Mortyr Akcje dywersyjne- 25 sierpień 2007
TT 2- 4 Grudnień 2007

A co do mej ostatniej recenzji Hov Karol633 kropki i przecinki w niektórych miejscach są
jeżeli wam się nie podoba to nie mój problem nie przeczytanie tylko powtarzacie słowa po innych
jeżeli coś źle piszę to proszę mi o tym napisać pozdro

Ostatnio edytowany przez krzychu20000 (2009-04-26 08:37:54)

59

Odp: Moja/e recenzja/e

PISZESZ POSTA POD POSTEM! I TO NOTORYCZNIE! UŻYJ KU*WA OPCJI EDYTUJ. Takie trudne czy mam Ci to rozrysować? A co ja Ci mało błędów wytnknąłem? Twoje recenzje to pole minowe (błędne ;P). I jesli masz takie podejście, że "nie mój problem, że wam sie niepodoba" to HALO! To jest raczej skierowane do ludzi którzy lubią czytać bez głowienia się, a nie do nauczycieli j. Polskiego -_-. A i jeszcze jedno "przecinki i kropki w kietórych miejscach są" powtórze się: HALO! Niech to służy za komentarz. poZdro

PS. Tu nie dojrzałem żadnego znaku interpuncyjnego : "A co do mej ostatniej recenzji Hov Karol633 kropki i przecinki w niektórych miejscach są  jeżeli wam się nie podoba to nie mój problem nie przeczytanie tylko powtarzacie słowa po innych jeżeli coś źle piszę to proszę mi o tym napisać pozdro"

PS2. Maciek dosyć dobra widać, że nie miałeś weny 7/10

PS3. Polecam wam pisać w Wordzie.

Ostatnio edytowany przez Karol633 (2009-04-26 11:23:39)

60

Odp: Moja/e recenzja/e

krzychu20000 - jeszcze raz zobacze posta pod postem i poleci ban na czas okreslony. W tym wypadku zdenerwowanie Karol633 jest uzasadnione.

61

Odp: Moja/e recenzja/e

Jest to moja pierwsza recenzja więc proszę się nie śmiać :)Jest krótka bo nie miałem weny .
Gra Call of Duty 4 Modern Warfare jest czwartą częścią gry z serii Call of Duty , ale po raz pierwszy robiona przez Infinity Ward. Jest to gra  FPS .Fabuła dzieje się w XX i XXI wieku. Opowiada ona o światowym  konflikcie zbrojnym. Misje są  ciekawe ,ale singiel jest bardzo krótki. Grafika  zachwyca ,brakuje tylko efekt zniszczeń .Udźwiękowienie  jest bardzo dobre , muzyka oddaje klimat gry. Choć singiel jest  krótki zostaje Multi. System Multiplayer  jest dopracowany. Naboje przebiją ściany , wzywamy śmigłowiec .Jest kilka rodzajów gry w sieci : Free for All, Team Deathmatch, Team Objective, czy Team Tactical. Jest opcja  tworzenia klas , upgrade'owania broni. Ta gra doczekała się już kontynuacji .Modern Warfare 2 będzie robione przez tą samo firmę co stworzyli CoD4. Na razie pokazali tylko trailer z którego mało  widać. Choć jedno wiem ta gra będzie hitem jak Call of Duty 4.
Ogólnie 9/10
Dźwięk  10/10
Grafika 9/10
Singiel  8 /10
Multiplayer  10/10
Polonizacja  9/10
Fizyka 8/10
Plusy
+przecież to Call of Duty
+różnorodność  misji
+ multiplayer
+grafika
+dźwięk
Minusy
-krótki singiel
-dość duże wymagania graficzne

Ostatnio edytowany przez piotr961103 (2009-05-03 11:05:15)

62

Odp: Moja/e recenzja/e

Za krótkie zdania i nie opisuje wszystkich aspektów rozgrywki. Rozumiem że to twoja pierwsza recenzja i nie miałeś weny więc ocena 6/10.

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg

63

Odp: Moja/e recenzja/e

Singiel? Dziwne słowo, lepiej używać rozgrywka jednoosobowa, lub kampania, albo gra dla jednego gracza. Singiel to takie dziwne słowo - jakbyś nie miał pojęcia o czym piszesz. Piszesz, że CoD4 doczekała się kontynuacji. Fajnie daj zagrać, bo ja nie grałem (jak zresztą cały świat). Recenzja krótka, wiele nie opisałeś, a jak opisałeś to po zdaniu. Ja mam zamiar napisać też recenzję CoD-a 4, ale będzie "troszkę" dłuższa. Tu nie ma oceniać czy to twoja recenzja jest pierwsza czy dziesiąta. Trzeba być obiektywnym 3/10.

PS. w minusach pisze "wymagania graficzne" popraw na wymagania sprzętowe.

Ostatnio edytowany przez Jedi (2009-05-03 12:39:22)

64

Odp: Moja/e recenzja/e

Moja pierwsza recenzja napisana bodaj w sierpniu 2008 roku, gdy chodziłem jeszcze do pierwszej klasy gimnazjum smile



Alpha Prime - recenzja gry


     Z czym kojarzy ci się pojęcie FPS? Z taktycznym shooterem czy szybką rozwałką? Jeśli z tym drugim, to Alpha Prime na pewno przypadnie ci do gustu.


     Opisywana gra jest najprościej mówiąc szybkim FPS-em gdzie nacisk położono na akcję i efektowną eksterminację wrogów. Alpha Prime to drugie dzieło studia Black Element Software, pod którego wodzą powstał Shade : Gniew Aniołów.

     Fabuła Alpha Prime jest raczej trywialna i nie znajdziesz w niej nic odkrywczego. Ot, historyjka o stacji kosmicznej, na której rozprzestrzeniła się dziwna substancja tworząca z ludzi potwory, roboty i mutanty. To z nimi oczywiście będziesz walczył o przetrwanie. Twoje dalsze losy będą zależeć od celnego oka i dużej szybkości oraz zręczności, bowiem poziom trudności w Alpha Prime jest bardzo mocno wyśrubowany. Nawet na łatwym poziomie wybicie wszystkich robotów z pokoju może sprawić nie lada problem. Pomóc może w tym na szczęście bullet-time i specjalne hakerskie  urządzonko pozwalające na obejrzenie całej lokacji w poszukiwaniu czegoś wybuchowego. Nie trudno się domyśleć, co się dzieje wtedy z robotami znajdującymi się w pobliżu...

     Jeśli chodzi o bronie to jest ich wystarczająca ilość. Nie ma tu takich cudów jak hiperprzestrzenna megawypasiona broń ultra obcych, w dodatku z dwoma trybami działania i w ogóle połączeniem rakietnicy, snajperki i miniguna, ale bronie, jakimi będziemy się posługiwać, są wystarczająco dobre. Razi jedynie mała ilość amunicji ( bo oczywiście headshoty na roboty nie działają ), dlatego też często będziesz zmuszony biegać z pistoletem i strzelać nim do przeciwników. Ich AI jednak stoi na średnim poziomie, gdyż często nie orientują się w terenie, potrafią z dwóch metrów nie trafić w głównego bohatera i najgorsze, poruszają się tylko pomiędzy wyznaczonymi punktami na mapie. Nadrabiają jednak te wszystkie niedociągnięcia celnymi strzałami i znośną współpracą między sobą.

     Grafika prezentuje się naprawdę dobrze. Wszystkie przedmioty są obłożone ładnymi teksturami nawet na najniższych detalach, a animacje również nie pozostawiają wiele do życzenia. W Alpha Prime zaimpletowano także znośny model fizyki, w miarę realistyczny, jednak bez cudownych wodotrysków. Modele postaci, jak całe tło graficzne, jest wykonane prawidłowo. Black Element Software nie musi wstydzić się grafiki w swojej nowej produkcji.

    Szata dźwiękowa Alpha  Prime stoi na takim samym poziomie co strona graficzna. Dialogi w cut-scenkach są naturalne, aktorzy dobrani są prawidłowo (spodobał mi się głos Włocha występującego w pierwszych etapach gry). Ciekawy jest także motyw muzyczny w menu. Inne odgłosy takie jak tupot butów czy dźwięk strzałów jedynie budują klimat gry, który ma przypominać ten z Dooma.

     Podsumowując wszystkie fakty, Alpha Prime to dobry kąsek dla fanów FPS-ów. Zważywszy na niską cenę i kilka godzin naprawdę wartkiej akcji serdecznie polecam tą pozycję wszystkim graczom. Swoją drogą zaobserwowałem, że panowie z Black Element Software z gry na grę stają się coraz lepsi w tym co robią. Może za parę lat stworzą prawdziwy hit? Naprawdę im (i sobie) tego życzę.

Ocena :
7/10

Plusy:
-naprawdę miło się strzela.
-dobra grafika i dźwięk.
-duży wybór broni.
-ciekawy model fizyki.

Minusy:
-monotonna.
-mała różnorodność.
-przesadny poziom trudności.

Grę testowano na:
procesor AMD Athlon 64 X2 Dual Core 4600+ 2,41 GHz, 2 GB RAM, karta graficzna GeForce 8500 GT 256 MB.

Minimalne wymagania sprzętowe:
procesor 2 GHz, 512 MB RAM, grafika 64 MB, Windows 2000/XP.

Adik16

Ostatnio edytowany przez Adik16 (2009-05-03 14:10:59)

Życie to gra, śmierć to tylko zmiana planszy ;-)

89% graczy uważa, że najważniejsza jest grafika, jeśli należysz do tych 11% wklej to do podpisu™

65

Odp: Moja/e recenzja/e

No i to jest recenzja 9/10.

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg

66

Odp: Moja/e recenzja/e

Moja druga recenzja, napisana jakiś tydzień później........



Ankh 2 - Serce Ozyrysa - recenzja gry


     Pierwsza moja reakcja po spotkaniu z Ankh 2 : Serce Ozyrysa była mieszana.. Przed moimi oczami ujawnia się bowiem menu wzorowane na jedynce, bardzo podobna grafika, ci sami bohaterowie, jakich miałem przyjemność spotkać w Ankh : Klątwa Mumii, ten sam głos głównego bohatera ( choć to raczej plus ). Słowem - nic nowego. Jednakoż moja reakcja z każdą godziną spędzoną przy grze diametralnie się zmieniła. Dlaczego?

     Może zacznę od samej stylistyki gry. Tak jak jedynka, nasycona jest ona humorem. I to w dużej dawce. Co krok napotykamy śmieszne dialogi, postacie i wypowiedzi Assila. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu, gdy panowie z Deck 13 zadrwili sobie z gracza. Po pierwszym, króciutkim rozdziale, napotykamy bandę złodziei, którzy odbierają nam Ankh. Na dole ekranu widać napisy "końcowe". Zdziwiony z niedowierzaniem spoglądam na monitor, po czym jeden ze zbójców śmieje się i mówi, że wielu graczy narzekało na krótkość Ankh 1, autorzy jednak wzięli to sobie do serca, gdyż teraz gra jest dłuższa. Wtedy ucieszony obejrzałem ekran wczytywania. No właśnie, te nie są długie, ale rozmieszczone dość często i na dłuższą metę mogą drażnić. Niedawno wspomniałem o tym, że Serce Ozyrysa jest dłuższe od Klątwy Mumii. Mimo wszystko podczas gry wcale się tego nie czuje. Wydawało mi się, że gra jest tak samo krótka jak jedynka, albo i jeszcze krótsza.

     Ciekawym urozmaiceniem zawartym w grze było sterowanie... Faraonem. Tak, we własnej osobie. Rozdział z nim związany przykuwa do monitora ciekawymi dialogami i jeszcze większą dawką śmiechu. Nie zapomnijmy jednak, że gramy także Assilem i Tharą, a nawet obydwoma na zmianę.

     Poziom trudności gry jest dostatecznie wyważony. Ankh 2 nie jest za trudny, ale także nie można go przejść bez dłuższego zastanowienia. Jednym z trudniejszych elementów było zrobienie przez Tharę smacznego kuskusa. Nie zabrakło również ciekawych pomysłów, takich jak zdobycie sympatii ludzi przesiadujących w barze.

      Zacząłem od samej stylistyki gry, ale pasowałoby także napisać słówko o grafice. Ta jest wręcz znakomita. Nie różni się prawie niczym od tej z Ankh 1, ale tego nie można zaliczyć do wad gry. Wielokrotnie wydawało mi się, jakby żółty, pustynny piasek wysypywał się wprost z monitora. Postacie, szczególnie na wyższych detalach, są zrobione z dbałością o szczegóły i nie rażą kanciastymi kształtami. Nie ma się wręcz do czego przyczepić.

      Dźwięk w  Ankh 2 : Serce Ozyrysa jest równie dobry jak grafika. Co prawda lektorzy nie użyczyli  polskich głosów, ale te angielskie też są dobre. Teksty wypowiadane są  z dobrze dobraną dawką emocji, a w tle przygrywa ciekawa i zapadająca w ucho muzyczka.

                      Fabułę zostawiłem sobie na koniec, ponieważ kręci się ona wokół wydarzeń zapoczątkowanych w jedynce. Spotykamy te same postacie, choć niektórym życie bardzo się zmieniło. Jeśli grałeś w Ankh 1, wydarzenia z dwójki pozytywnie cię zaskoczą. Nie będę rozpisywał się na temat fabuły, ponieważ zwyczajnie nie lubię tego robić. Jeśli jesteś ciekawy, to i tak zagrasz.

                      Na koniec kilka słów podsumowania. Gra ma ciekawą stylistykę, dobrą grafikę i dźwięk, ale to raczej kontynuacja jedynki niż pełnoprawna dwójka. Jest to rozgrzewka przed Ankh 3, który ma wprowadzić wiele zmian i innowacji. Mimo to warto zagrać. Serdecznie polecam!

Ocena: 8

Plusy:
- dobra grywalność
- grafika
- dźwięk
- humor!!!

Minusy:
- krótka
- nic nowego w stosunku do pierwszej części

Grę testowano na:
procesor AMD Athlon 64 X2 Dual Core 4600+ 2,41 GHz, 2 GB RAM, karta graficzna GeForce 8500 GT 256 MB.

Minimalne wymagania sprzętowe:
Pentium 4 1.5 GHz, 256MB RAM, karta grafiki 64MB (GeForce 3 lub lepsza).

Adik16

Ostatnio edytowany przez Adik16 (2009-05-03 17:44:04)

Życie to gra, śmierć to tylko zmiana planszy ;-)

89% graczy uważa, że najważniejsza jest grafika, jeśli należysz do tych 11% wklej to do podpisu™

67

Odp: Moja/e recenzja/e

adik16 za recenzje ankh 2 daje 9,5/10

68

Odp: Moja/e recenzja/e

Terrorist Takedown 2

Seria Terrorist Takedown – tytuł który wielu z Was kojarzy się z produkcjami niskiej jakości.Niektórzy pewnie w ogóle go nie znają i nie słyszeli o nim, ale apeluje do nich z tego miejsca, nie martwcie się, bo nic nie straciliście.Seria ta była bardzo przecięta i każda część była za jedyne 19 złotych sprzedawane w kiosku.Seria ta trwała od 2004-2006 przez te 2 lata pojawiały się Pay back,Tajne operacje,Wojna w Kolumbii i Konflikt w Mogadiszu.Lecz w 2007 roku 4 grudnia miała nadejść premiera drugiej pełnoprawnej części.Szumy wokół tej gry były ogromne po pierwsze to była pierwsza polska gra z silnikiem graficznym Jupiter ex (użyta między innymi w Fear) oraz fenomenalna reklama tej gry którą można było widzieć na przykład w Polsacie czy Viva polska.Ok fabuła jest jednym z najlepszych atutów gry.Gdyż sterujemy żołnierzem z jednostki 2 cywilów (chyba to byli dziennikarze) zostali porwani warunki negocjacji przeciągają się a jedynym wyjściem jest ich odbicie z rąk oprawcy całego zamieszania.Standardowo 8 misji ale to jest jedna z najdłuższych polskich gier od city interactive grałem na łatwym poziomie i przeszłem w nią w niecałe 7 godzin.Kolejnym plusem jest polska wersja językowa jest starannie dopracowana i można ją ocenić na 5+
fajnie brzmią w grze wulgaryzmy jak np. ku... napie.... do mnie. Teraz kilka słów o grafice która bardzo mi przypadła do gustu w końcu jest napędzana silnikiem jupiter ex w grze będziemy zwiedzać pustynie,góry oraz arabskie miasta.Więc przez 5 z 7  godzin będziemy podziwiać bez chmurne niebo na plus trzeba zaliczyć efekty krwi oraz wybuchające beczki.Inteligencja wrogów jest wykonana bardzo starannie lecz nie zawaham się twierdzić że walczyłem z wojną klonów te same rysy twarzy z tych samych miejsc wyskakują.Muszę teraz ponarzekać minusami gry są bugi niekiedy miałem okazje zobaczyć jak żołnierz biegł w miejscu lub był przymocowany bo zabiciu do drzwi ale to tylko tyle się dopatrzyłem z minusów czas na podsumowanie TT2 niewątpliwe rewolucyjna gra stworzona przez city i zarazem najlepsza ich gra.
Plusy
-fabuła
-Grywalność
-grafika
-polska wersja językowa
-cena
-tryb multiplayer
-inteligencja wrogów
Minusa
-bugi

Ogólna ocena 8,5/10

Ostatnio edytowany przez krzychu20000 (2009-05-03 20:11:34)

69

Odp: Moja/e recenzja/e

Krzychu, żegnaj. Norberdo coś obiecał, i mam nadzieję, że nie zapomniał.
Recenzja, jak zwykle słaba, choć lepsza niż ostatnie. "Przeszłem" ? "Wyszłem, poszłem na łąke, kwiatki mnie odepchły, pierdłem, bekłem, przeszłem i poszłem".

70

Odp: Moja/e recenzja/e

Krzychu jak masz pisać słabe recenzje to nie pisz w ogóle. Krótka, pełno literówek, nie opisująca wszystkiego 4/10.

71

Odp: Moja/e recenzja/e

Agatha Christie - And Then There Were None - recenzja gry



     AWE Studios - producent gier przygodowych, postanowił zauroczyć graczy i wydać grę na podstawie wspaniałego kryminału And Then There Were None ( I nie było już nikogo ). Jakby nie patrzeć, ten zabieg udał się znakomicie.

     W tej chwili spostrzegawczy czytelnik mógłby rzec, iż napisałem w pierwszym akapicie zakończenie tekstu. No bo przecież pojawiło się słówko „ znakomicie", co mogłoby przedstawić ocenę gry. Mimo wszystko początek był tylko przedsmakiem do tego, o czym chciałbym wam opowiedzieć podczas tej recenzji.

     Przede wszystkim kilka słów wyjaśnienia. Opisywana przeze mnie gra jest typową, staro-szkolną przygodówką Point & Click. Jednakże nie oznacza to wcale, że gra jest do bólu liniowa, wręcz przeciwnie, posiada cztery zakończenia, a zależą one od twojego zaangażowania, czyli ile osób z grupy uratujesz pod koniec gry. Fabuła przedstawia się następująco: na wyspę wraków zostało zaproszonych 10 osób. Pozornie nic ich nie łączy. Jednak jak to się mówi, pozory mylą. Dość szybko pada trup i niektórym zaczynają puszczać nerwy. Każdy na wyspie ma własny charakter jak i barwną przeszłość, można rzec - bardzo barwną. Doktor jest alkoholikiem, ktoś inny niesprawiedliwie skazał na śmierć, jest też religijna dewotka czy prywatny detektyw. W dodatku ludzie giną wedle dziecięcego wierszyka o dziesięciu małych marynarzykach. Naszym zadaniem jest wytropić mordercę i, jeśli to możliwe, uratować jak najwięcej osób. A będzie to możliwe, gdyż kierujemy Patrickiem Narracottem, człowiekiem zastępującym brata, który miał wycieczkowiczów wysłać na feralną wyspę.

     Cała gra podzielona jest na dziesięć rozdziałów, a każdy jest przysposobiony do kolejnej zwrotki wierszyka. Jest więc co robić, choć nie ukrywam, że ja podczas zabawy jedynie czekałem, kiedy nastąpi kolejne morderstwo, bym mógł zebrać poszlaki z miejsca zbrodni. Podczas rozgrywki można niektóre czynności wykonać w innym momencie niż jest to wskazane, czasem nawet w ogóle ich nie robić. Gra się bardzo przyjemnie, jest klimatycznie, co po części wynika także z nienagannego interfejsu. Jest on dobry, choć dość długo według mnie łączy się przedmioty. Ale może to tylko moje czepialstwo.

Największą zaletą And Then There Were None jest klimat. Jesteś z dziesięcioma ludźmi ( z intrygującą przeszłością...) na wyspie, a obok was czai się morderca. Życie każdego z rozbitków jest w niebezpieczeństwie. Towarzysze podejrzewają cię o morderstwa, gdyż jedynie ciebie nie uwzględniono w feralnym dziecięcym wierszyku. Cała wyspa jest ponura, z niesprzyjającą pogodą.

     Poziom trudności recenzowanej gry jest moim zdaniem lekko zawyżony. Czasem bardzo trudno jest wpaść na jakieś naprawdę sensowne rozwiązanie. Dobrze chociaż, że po najechaniu przedmiotem na właściwe miejsce zmienia się kursor myszy. Na forach internetowych aż roi się od pytań co do przejścia gry, a solucje są bardzo rozchwytywane. Ten aspekt sprawia, że zainteresują się nią albo fani powieści Agaty Christie, albo dobrze wprawieni gracze specjalizujący się w przygodówkach.

     To co widzę, to co słyszę, piękny obraz, pustą ciszę, to video-audio strona, która jest przez graczy czczona. No, dosyć już tych rymów, czas przejść do konkretów. Grafika w And Then There Were None jest przeciętna, przyznam szczerze. Najbardziej rażą sztywne i nienaturalne ruchy postaci. Psują one trochę dobre wrażenie po tłach i samym modelu bohatera. Muzyka i dźwięk to jednak zupełnie inna bajka. Głosy postaci są dobrane wyśmienicie, a najbardziej podobał mi się ton i dykcja, z jaką kwestię wymawiał pan na początku każdego rozdziału. Muzyka również zachwyca swoją oryginalnością i profesjonalizmem. Motyw przewodni w menu zapadł mi na bardzo długo w uchu.

     No cóż, czas przejść do zakończenia mej recenzji. And Then There Were None najbardziej polecam fanom przygodówek, o ile są już wprawieni w tego typu produkcjach. Przysięgam, że ta pozycja przyniesie wam wiele wspaniałych przeżyć i miłych doznań. Naprawdę polecam!!!

Ocena:
8- ( jeśli nie jesteś fanem przygodówek, odejmij od oceny jedno oczko. )

Plusy:
- fantastyczna i nieliniowa fabuła.
- super klimacik.
- muzyka i dźwięk.

Minusy:
- słabe animacje i średnich lotów grafika.
- na dłuższą metę zbyt trudna.

Grę testowano na:
procesor AMD Athlon 64 X2 Dual Core 4600+ 2.41 GHz, 2 GB RAM, karta graficzna GeForce 8500 GT 256 MB.

Minimalne wymagania sprzętowe:
procesor 800 MHz, 256 MB RAM, grafika 32 MB.
                                                                                                                                                                  Adik16

Ostatnio edytowany przez Adik16 (2009-05-03 20:54:30)

Życie to gra, śmierć to tylko zmiana planszy ;-)

89% graczy uważa, że najważniejsza jest grafika, jeśli należysz do tych 11% wklej to do podpisu™

72

Odp: Moja/e recenzja/e

"Sterujemy żołnierzem z jednostki 2 cywilów...". Literówki, źle zbudowane zdania, nie opisujesz wszystkich aspektów rozgrywki i do tego to "przeszłem".Po zaa tym double post.

http://narodowcy.net/wp-content/uploads/2012/01/zsre-300x300.jpg

73

Odp: Moja/e recenzja/e

RECENZJA ALONE IN THE DARK
Czy najnowsza część kultowej serii survival horrorów, na którą czekali fani, spełniła obietnice Eden Games oraz czy sprostała olbrzymim oczekiwaniom?
Najnowsza część cyklu Alone In The Dark, zapoczątkowanego w 1992 roku, ponownie opowiada o przygodach Edwarda Carnby’ego, prywatnego detektywa, który stawia czoła zjawiskom paranormalnym. Gracze, którzy mieli okazję dokładniej przyjrzeć się fabule pierwszych części, zauważyli pewnie, że  akcja poprzednich gier z serii działa się w pierwszej połowie XX wieku, podczas gdy w nowym Alone są to czasy współczesne. I mimo tego nasz bohater nie jest dziadziusiem, który ma kłopoty z wejściem na 2. piętro swojego bloku. Rodzi się więc pytanie: jak Edward przeżył kilkadziesiąt lat, zupełnie się nie starzejąc (i nie używając żadnych kremów odmładzających)?
Fabuła w grze jest na pewno jednym z najsolidniejszych punktów tej produkcji. Gra zaczyna się w biurowcu gdzieś na Manhattanie. Edward i jeszcze jedna osoba budzą się, gdy uzbrojeni bandyci omawiają jakieś szczegóły ich planu. Po tym, kiedy siłą gracz jest podnoszony z łóżka, wraz z „opiekunem” ruszają na dach, gdzie ma odbyć się egzekucja. W drodze na ścianach pojawiają się pęknięcia, które pochłaniają ludzi! Twoim pierwszym zadaniem jest oczywiście ucieczka z budynku. Zajmie to aż dwa z ośmiu epizodów, z których jeden epizod przypomina jeden odcinek miniserialu telewizyjnego. To dość ciekawy pomysł, zwłaszcza z kolejnym, czyli możliwości przeskoczenia np. z jednego epizodu do następnego, kilku etapów lub nawet do ostatniego epizodu (który trzeba przejść w całości). Ten pomysł jest bardzo dobry, ale ma jedną dużą wadę. Mianowicie od razu, kiedy uruchomisz grę po instalacji, masz dostęp do wszystkich „odcinków” przy jednoczesnym braku regulacji poziomu trudności. Przez to nawet niedzielni gracze będą mogli przejść grę. Być może niektórm się to podoba, ale ja jestem na NIE.
Kiedy uda ci się opuścić budynek, po krótkiej jeździe samochodem trafiasz do Central Parku, w którym dzieje się akcja, oraz mieszczące się tam placówki, m.in. muzeum. Symbol Manhattanu niszczony jest przez jakąś dziwną, tajemniczą siłę, dzięki której zamiast nowojorczyków mamy w parku zombi oraz nietoperze-wampiry. Choć gra ma dużo „straszaków”, wyszło to jakoś niezbyt strasznie i podczas zabawy nie spodziewaj się dreszczy.
W Alone In The Dark twórcy wprowadzili bardzo realistyczny ekwipunek oraz system leczenia. Przedmioty, które Edward znajduje w sercu Manhattanu, chowa do kurtki, która nie może pomieścić wszystkiego, więc musisz wiedzieć, co jest ci aktualnie potrzebne, i dokonać wyboru, co wyrzucić, a co wziąć. Dotyczy to wyłącznie przedmiotów mniejszego kalibru. Większe przedmioty, takie jak np. gaśnica czy kije baseballowe, trzymasz w rękach, więc gdy chcesz coś zrobić (wspiąć się, wsiąść do samochodu itp.), musisz odłożyć swój oręż. W miejscach, gdzie walczysz z pomiotem zła, zawsze są porozrzucane takie rzeczy, jak łatwopalne płyny w butelkach, szmaty, amunicję do pistoletów itp. Prawie wszystkie przedmioty można łączyć z innymi i stanowi to dużą zaletę gry. Poprzez połączenie stworzyć można w ten sposób np. miotacz ognia, koktajl Mołotowa czy też spluwę z ognistymi pociskami. System leczenia polega na używaniu sprejów medycznych lub – gdy rana jest bardzo poważna – bandaży. Kiedy chcesz uleczyć rany, włączasz specjalny widok na rany Edwarda i używasz środków leczniczych.
Jeśli odniesiesz obrażenia, zmieni się nieco sposób i szybkość poruszania się postaci. Warto się leczyć, bo nawet wyleczenie wszystkich ran nie spowoduje, że Carnby będzie poruszał się żwawo. Przez to momenty wymagające szybkiej reakcji są po prostu nudne – skakanie po gzymsach budynków, prowadzenie samochodów i walka wręcz to etapy mało dynamiczne. Do tego model jazdy autem nie jest zbyt dopracowany, przez co samochody prowadzą się topornie i lubią wpadać w poślizg. Może to dziwić, tym bardziej, że Eden Games wydało na świat ścigałkę Test Drive Unlimited, która przecież oferowała świetne prowadzenie pojazdów…
Natomiast etapy logiczne lub wymagające połączenia obiektów – to już zupełnie inna para kaloszy. Odpalanie samochodu przez łączenie kabelków, używanie butli z gazem, aby spalić pająki – te sekwencje dają najwięcej frajdy.
W grze dostępne są dwie kamery: pierwszoosobowa i trzecio osobowa, przy czym niektóre czynności, np. rzucanie butelkami dostępne jest tylko w widoku TPP, a strzelanie czy łączenie kabelków dostępne jest tylko w widoku FPP. Dużo gorzej jest z kamerą TPP – w budynkach jest często statyczna, a w parku wisi nad ramieniem – jest to bardzo niewygodne (a zwłaszcza w porównaniu do widoku FPP).
Oprawa audiowizualna w nowym Alone jest bardzo dobra. Grafika miejscami jest fantastyczna (szczególnie dobre wrażenie robi w filmikach) – ogień, samochody, większość Central Parku – niski ukłon dla twórców. Dźwięk również spisuje się dobrze – muzyka (nagrana z partiami chóru), odgłosy wydawane przez przeciwników – po prostu super. Trzeba również zaznaczyć, że CD Projekt pokusił się o pełną lokalizację, i muszę przyznać, że głosy są również na wysokim poziomie.
Według mnie Alone In The Dark jest pozycją bardzo dobrą. Gdyby poprawić kilka mankamentów, gra byłaby świetna. Logiczne zagadki, ładna grafika, fabuła – to potrafi wciągnąć.
Plusy:
-świetna fabuła
-łamigłówki
-system leczenia i łączenia przedmiotów
-ciekawy ekwipunek
-pełna polska wersja językowa
Minusy:
-nieco statyczna walka
-sterowanie postacią
-kiepski model jazdy
-nie jest straszna

Grywalność:4+
Grafika:5
Dźwięk:5-
Ocena końcowa : 5-

To moja pierwsza recenzja (mam 12 lat, więc proszę o wyrozumiałość, a jednocześnie o lekką dozę krytyki).
Komentujcie!!!

Ostatnio edytowany przez jackie240 (2009-05-05 16:34:23)

Pomoc dla głodnych dzieci: www.pajacyk.pl
http://card.mygamercard.net/PL/aero/porschak240.png

74

Odp: Moja/e recenzja/e

Seria Fallout jest uznawana za kanon gatunku RPG, jesli chodzi o mozliwość samodzielnego kształtowania fabuły oraz nieliniowość rozgrywki. Od kilku dobrych lat pracowano nad trzecią częścią, a fani już powoli zaczęli tracić nadzieję, że ich ukochana seria zostanie przedłużona. Aż do teraz. Jednak, czy spełniły się ich oczekiwania? Zachęcam do czytania.
Za nowego Fallouta odpowiedzialna jest firma Bethesda, która ma na swoim koncie serie The Elder Scrolls, starszym graczom kojarzącą się z fantastycznym Morrowindem (aczkolwiek niedocenionym), a młodszym z świetnie zaawansowanym graficznie (jak na rok 2006, w którym został wydany) Oblivionem, aczkolwiek który zgubił klimat serii uchwycony także w dwóch pierwszych seriach: Arena i Daggerfall. Cóż przejdźmy jednak do Fallouta.
Gra opowiada o mieszkańcu krypty 101, betonowej kryjówki która chroni przed promieniowaniem spowodowanym wojną, która rozpoczęła się w 2077 roku. W czasie wojny użyto bomby nuklearnej, co doprowadziło do zniszczenia praktycznej całego ludzkiego dobytku, a na powierzchni wszędzie walają się sterty gruzu które były kiedyś domami, a na szlaku spotkać można groźne, zmutowane potwory. Bohater jest przekonany, że wyjście na powierzchnie to pewna śmierć. Jednak w dniu, w którym wstając z łóżka, dowiaduje się o opuszczeniu schronu przez jego ojca, od razu udaje się w pogoń, żeby go odnaleźć a potem… figa! Nic nie powiem, ponieważ fabuła jest jedną z mocnych stron Fallouta 3.
Przejdźmy do samej rozgrywki. Grę rozpoczyna kapitalna, przemyślana symulacja paru scen z życia bohatera. Przy urodzinach określa się imię, płeć i wygląd (tak, ponieważ posiadana jest technologia, która generuje wygląd berbecia za 19 lat). W pierwszym roku życia uczysz się chodzić, mówić oraz ustalasz główne statystyki (Percepcja, Siła itp.) na które w późniejszych etapach gry już nie masz dużego wpływu. W dziesiątym roku życia uczysz się korzystać z przenośnego komputera Pip-Boya 3000, który jest twoim „menedżerem” przez niemal całą kampanię. Dzięki niemu posiadasz dostęp do statystyk, ekwipunku, mapy etc. W tym samym wieku uczysz się również strzelać i korzystać z systemu V.A.T.S. (o tym za chwilę). W wieku 16 lat ustalasz umiejętności np. walka wręcz czy medycyna. Warto dodać także, że przy każdym awansie na wyższy poziom ustalamy tzw. Perki, czyli specjalne przypadłości, np. kobieciarz pozwala zadawać większe obrażenia kobietom i odblokowuje nowe opcje dialogowe. W wieku 19 lat rozpoczyna się właśnie główna historia, którą opisałem wcześniej.
Teraz opiszę główne rzeczy wymagane od RPGa, czyli walkę, zdobywanie doświadczenia, wykonywanie zadań (zarówno głównych jak i pobocznych) podróżowanie oraz rozmowy. Zacznijmy po kolei: walki można prowadzić na dwa sposoby. Pierwszy z nich to po prostu strzelanina, podczas której nie mamy wpływu na to czy pociski trafią wroga i ile mu zabiorą życia. Ale ten styl był mało preferowany przeze mnie, a jak już to w celu dobicia wroga. Drugi to wspomniany system V.A.T.S. Odnajdą się w nim fani starego Fallouta (1 i 2), którzy są przyzwyczajeni do prowadzenia walki w turach. Otóż, ten system polega na zatrzymaniu gry w dowolnym momencie gry i wycelowaniu w dowolną część ciała, a ilość strzałów jest uzależniona od ilości punktów akcji, które zaś zależą od poziomu postaci. Po wybraniu dowolnej części ciała (lub kilku), pokazana jest akcja w zwolnionym tempie i widzimy czy pociski trafiły wroga, i jeśli tak, to ile mu zabrały życia. Jest to świetne rozwiązanie, ponieważ oszczędzamy przy tym cenną w świecie Fallouta amunicję.
Doświadczenie zdobywamy poprzez zabijanie potworów oraz, a może przedewszystkim poprzez wykonywanie zadań. I tu zaczyna się właśnie cała zabawa. Krótki (aczkolwiek ciekawy) wątek fabularny zostaje zrekompensowany poprzez masę miejsc do zwiedzenia oraz całą masę zadań pobocznych. I w tym właśnie aspekcie Fallout 3 błyszczy najbardziej.
Jeżeli chodzi o eksploracje świata, jest on bardzo duży, co jednak ułatwia automatyczne zaznaczenie na mapie znanych już lokacji. Wystarczy potem kliknąć znaczek na mapie i w kilka sekund jesteśmy na drugim końcu mapy. Niezgodne z zasadami RPG, ale gdyby nie to, wielu ludzi odrzuciło by najnowszego Fallouta.
Co do rozmów, przebieg gry często zależy właśnie od ich prowadzenia. Możemy zgrywać złego twardziela poprzez pokazywanie swojej wyższości karabinem czy pistoletem, oraz dobrego dyplomatę, który zakańcza spory i problemy słowami.
Po rozgrywce czas na grafikę. O ile w Oblivionie powalała trzy lata temu, o tyle w tym czasie można ją uznać za dobrą, ponieważ Fallout 3 został zrobiony na tym samym silniku, i mimo że został usprawniony, nie powala. Cześć postaci jest kańciasta, a ulice czy ściany rażą pikselami. Nagminnie zdażają się również przenikania tekstur.
Co do muzyki, jazz i muzyka z lat 50 są świetne wpasowane w klimat pustkowi i postapokaliptycznego świata. Jeśli chodzi o efekty, są bardzo dobre, wielki plus za odgłosy przeciwników.
Teraz przejdźmy do wykonania. Na moim sprzęcie ( GeForce 9800 gtx, procesor czterordzeniowy 2,5 GHz, 4 gb ram) gra działa sprawnie, szybko, i płynnie. Jednak na słabszych komputerach można odczuć problemy techniczne jak np. wywalenie do Windowsa czy zawieszenie się komputera. Zdarzają się też złośliwe bugi, które mogą zniechęcić.
Cóż, i odpowiem na pytanie, czy gra może być uznawana za godną kontynuację Fallouta? Mimo wszystko tak, ponieważ została zachowana rzecz najważniejsza w tej serii: klimat. "War, war never changes..." (Wojna... wojna nigdy się nie zmienia...). Fallout również.

Plusy:
-V.A.T.S.
-Zachowany klimat Fallouta
-Zadania poboczne
-Muzyka i odgłosy
-Fabuła
-Ogromny świat

Minusy:
-Bugi
-Wykonanie
-Brak możliwości gry po zakończeniu głównego wątku

Ocena: 8,25/10

Dla mnie, mimo wszystko RPG roku 2008. Inny niż poprzednie części; bardzo dobry, ale nie wybitny. Jednak to jest Fallout.

Ostatnio edytowany przez Karol633 (2009-05-11 18:37:42)

75

Odp: Moja/e recenzja/e

Karol coś mi tu nie pasuje "Gra, która wywołała niezdrowe emocje wśród fanów RPG, tych, co grali w Fallouta i jest dla nich absolutnie grą- legendą, grą która była (...)" trzeba to poprawić. I nie Betesda tylko Bethesda Softworks, nie Scrools tylko Scrolls, "młodszym graczom kojarzącą się z fantastycznym Morrowindem" chyba starszym graczom, bo Morrowind został wydany w 2002 roku.
"Przejdźmy do samego gameplaya." - można było użyć przejdźmy do samej rozgrywki, niektórzy nie znający się z tym terminem nie będą wiedzieli o co chodzi.

Ogólnie recenzja dobra, zdarzają się literówki, powtórzenia wyrazów (np. Przejdźmy do głównych rzeczy; Przejdźmy do grafiki; Teraz przejdźmy do wykonania), i czasem źle zbudowane zdania.
Jak poprawisz recenzję będzie naprawdę dobra 7/10.